[W] Aviatik Berg D.II - Karaya

Idąc za ciosem, postanowilem wziąść ostatnie pudełko Karayii, jakie posiadam na składzie i wsadzić kij w mrowisko domysłów, założeń i analiz, robiąc kamo austro-węgierskie. Ma być okalkowany i z numerem 39.08. I w tym właśnie momencie wkraczamy w rzekę pełną wątpliwości. Po pierwsze nie znam schematu heksagonów na skrzydłach, kadłub można podejżeć na stronie Wings Palette, jednak płaty wymagają analizy. Z tego co wyczytałem, ten konkretny egzemplarz powinien mieć sześcioboki ustawione neutralnie czyli:

- na skrzydłach i kadłubie bok figury leży równolegle to linii poprzecznej skrzydła (wdłuż osi) i w przypadku kadłuba, wzdłuż jego linii.

Pierwszy do obróbki trafił silnik, wersja 220hp Austro Dailmlera wygląda bardzo poprawnie przy pierwszym podejściu. Niestety żywiczne imitacje sprężyn to pomyłka, łamią się już w woreczku, zachaczając o inne części. Zdecydowałem się zastapić żywiczne wypustki, metalowymi i na to wsadzić miedziane sprężynki. Robota iście benedyktyńska, ale jakoś wyszło.

Jeszcze kilka wizualnych dodatków i silnik gotowy do malowania

 

Więcej szczegółów nie odtworze, tym bardziej że nic z tego nie będzie widać po zamknięciu połówek

 

Nastepnie wziąłem się za śmigło, prawdopodobnie był to Jaray. Tym razem postanowiłem zrobić troszeczkę innaczej niż zwykle i poraz pierwszy urzyłem kredek akwarelowych

Pierwsze krycie olejami

oraz fotel & tablica

Zrobiłem pierwsze podejście do płótna od spodu

całość przed zamknięciem

Całość wyszlifowałem i pociągnąłem pod płótno. Okaptowanie dostało srebrną bazę i przetestowałem na nim  pudry Uschiego

Pierwsza koncepcja kładzenia kalek Print scale odpadła podczas pierwszej próby jakości. Starym dobrym zwyczajem rozpadły sie na x częsci. Niestety jakościowo nadają się tylko do kosza, pieniądze wyrzucone w błoto. Jedynym dobrym aspektem zakupu tychże kalek, była możliwość zwymiarowania sześcioboku z dostepnymi materiałami i stwierdzenie, że trzymaja skalę. Z ta radosną informacja nie pozostaje mi nic innego jak zlecenie zrobienia masek pod wymiar.

W międzyczasie nałożyłem 2 kolory bazowe, pod ciemne i jasne heksy

Po zdobyciu masek pierwsze próby wypadły pomyślnie

 

zacząłem wg zdjecia silnika na wings pallete, począwszy od okaptowania silnika, idąc do ogona.

W okolicach fotela pilota zorientowałem się, że jestem o pół heksa za wczęśnie z ponownym przejściem z ciemnego na jasne. Cóż, wdał siębłąd przy założeniach, na który już nic nie poradzę. Prawdopodobnie bryła jest żle zwymiarowana lub moje założenie o wielkości boku heksa jest ciut niedoszacowane.

Prawdopodobnie odlew Karayi jest trochę przesuniety w bryle i kokpit mija się z maskami.

 

Robię dalej. Mam małe przesunięcia miedzy poszczególnymi kolorami, które powstały w wyniku niedokladnego nałożenia kalek, ale szybko skorygowałem

Nadal nie wiem jak zakończyć górę kadłuba, będę improwizował